Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

Niezależnie od tego, czy akurat byłam czarna, blond czy ruda, zawsze czułam się niepozornie wielbłądzia i w pociągu do Wałbrzycha zastanawiałam się, czy ojciec będzie w domu i czy postawi na stole talerz nieporadnie przygotowanych kanapek z żółtym serem i dzbanek gruzińskiej herbaty, byśmy przez chwilę cieszyli się iluzją normalnego rodzinnego życia. Najczęściej ojca jednak nie było albo pogrążony w rozpaczy ukrywał się w swoim pokoju, z którego wychylał się tylko, by powiedzieć „Alicja?”, zawsze z takim smutnym zdumieniem, jakby zamiast mnie mogła pojawić się tam jakaś inna, bardziej wyczekiwana córka. Odpowiadałam „tata?” i być może on też słyszał rozczarowanie w moim głosie.