Być może to za sprawą jednego z członków tej organizacji, Herberta von Reussa, który był człowiekiem nie tylko dystyngowanym, ale także zupełnie przyzwoitym i nawet nowy mundur, jaki nosił, nie budził w niej grozy.
Pod koniec trzydziestego trzeciego członkowie tej formacji otrzymali nowe umundurowanie, zaprojektowane rok wcześniej przez Karla Diebitscha i Waltera Hecka, a wyprodukowane przez Hugo Bossa. Judith stwierdziła, że mężczyźni wyglądają w nich bardzo dostojnie, nawet jeśli ich czapki zdobiły trupie główki, a krawaty – znak runiczny SS. Serafin prorokował, że ci ludzie staną się jeszcze bardziej brutalni niż ci z SA, bo przecież cała rzesza bezwzględnych osiłków od Röhma przeszła pod komendę Himmlera, który nie był, co prawda, takim zboczeńcem jak Röhm, ale za to psychopatą i sadystą. A jednak ona nie potrafiła o tych mężczyznach tak myśleć, bo nie umiała mieć złego zdania o Herbercie von Reussie. Pomógł wyciągnąć z aresztu Johanna i jej brata, i była mu za to bezgranicznie wdzięczna.