Poza tym zaczęła współpracę z Heinrichem Stolzmanem, który wbrew jej obawom rozliczał się z nią rzetelnie i traktował tak, jakby wcale nie należała do znienawidzonego przez nazistów narodu wybranego. Tym samym zupełnie odrzuciła myśl, iż mógł zamordować jej ojca, ale śledztwo, jakie prywatnie prowadziła w tej sprawie, utknęło w martwym punkcie. Człowiek, który jej pomagał w odnalezieniu mordercy, Rudolf Dorst, przestał się pewnego dnia angażować w tę kwestię. Po prostu oznajmił jej na jednym ze spotkań, że kończy z tym.
– Dlaczego? – zapytała wówczas płaczliwie. – Ten ślad, który podsunął ci Zallander jest wszystkim, co mamy, chociaż coraz mniej wierzę, że kluczem do rozwiązania morderstwa jest Stolzman. Jednak uważam, że to właśnie w tych kręgach należy szukać sprawcy, wśród pozostałych kochanków Wackera, a zwłaszcza trzeba dopaść tego ostatniego.
– Judith… – jęknął Rudolf. – Czy ty niczego nie rozumiesz? Wyszłaś za mąż za innego, nie potrafię udawać, że nic mnie to nie obchodzi.
– Rudolfie, wiedziałeś od początku, że taki moment w końcu nadejdzie. Johann jest częścią mnie. To nie tylko mój mąż, ale także przyjaciel.