Czarna Madonna
Remigiusz Mróz — Literatura

– No tak… – odpowiedziałem, a potem spojrzałem na telefon. – Za chwilę oddzwonię.

– W porządku.

Zdawał sobie sprawę, że muszę sam spróbować. Dopiero usłyszenie mechanicznego komunikatu z centrali mogło mi uświadomić, że naprawdę nie ma kontaktu z moją narzeczoną.

Nabrałem tchu i lekko dotknąłem jej zdjęcia na widgecie szybkiego wybierania. W słuchawce zaległa absolutna cisza, co wydało mi się dziwne. Byłem przekonany, że usłyszę sygnał wybierania numeru, a potem kobiecy głos, który oznajmi po polsku i angielsku, że abonent jest tymczasowo niedostępny.

Na linii jednak rozbrzmiało coś innego. Cichy, metaliczny chrzęst, kojarzący się z dźwiękami fabrycznymi. Niepokojący i w jakiś sposób dotykający tych strun w duszy, które zazwyczaj się nie poruszają.

Nieprzyjemny pogłos szybko ucichł i zamiast niego usłyszałem sygnał nawiązywanego połączenia. Oplotło mnie uczucie gorąca. W jakiś sposób złowieszcze, pochmurne. Okazało się jednak niczym w porównaniu z tym, co poczułem chwilę później.

Usłyszałem kilka słów w nieznanym języku.

Wypowiadanych moim własnym głosem.

Potem nastała cisza.