Spacery w towarzystwie Neli lubiła najbardziej. Z Nelą, choć bardzo spokojną, nie można było się nudzić. Różniła się od wszystkich innych dziewczyn, z którymi dawniej usiłowała się zaprzyjaźnić, oczywiście bezskutecznie. Nawet mama zaakceptowała Nelę bez szemrania, choć lubiła pomarudzić, gdy tylko miała ku temu sposobność. Twierdziła, że Nela to bardzo wartościowa dziewczyna, a miała nosa do ludzi. Wierzyła, że w słowach mamy: „pamiętaj, Julka, trzymaj się z Nelą, to może i ty na ludzi wyjdziesz” – kryła się szczera prawda. Mama taka była. Z łatwością dostrzegała dobre cechy u obcych ludzi i potrafiła doceniać to, co sobą reprezentowali. Tylko w stosunku do własnej córki zatracała tę umiejętność i wymagała od niej więcej niż od innych. Córka miała więc bardzo trudne zadanie. Musiała zawsze być tą lepszą, ładniejszą i mądrzejszą, a nawet najmądrzejszą… Te ciągłe wymagania męczyły ją okrutnie. Jednak nie miała siły, by się im przeciwstawiać. O ile w życiu od czasu do czasu potrafiła płynąć pod prąd, nie zważając nawet na to, czy taki kierunek jej się opłaca, o tyle w relacjach z mamą najczęściej pokornie schylała głowę. Wiedziała, że z mamą nie wygra.