Czas zdrajców
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

Warszawa, 30 września 1939 roku Dwa dni po kapitulacji miasta

– Dokoła tylko smród i smród! – westchnął ze złością radca rządowy Walter Ronigger[1]. – Ależ to miasto okropnie cuchnie! Jak zresztą wszystko w tym zażydzonym kraju!

Wiedziony nagłym impulsem, kazał swemu kierowcy zatrzymać samochód na środku mostu przy Cytadeli, bo tak na jego mapie sztabowej był określony ten kiepski wytwór carskiej sztuki inżynieryjnej – brzydki i zbyt wąski. Wrażliwy na wonie SS-Sturmbannführer miał nadzieję, że tutaj będzie większy przewiew, a wiatr znad Wisły zmiecie w końcu te dręczące go miazmaty.

Jego oczekiwania nie spełniły się jednak. Wicher rzeczywiście dął mocno, ale niestety z kierunku południowo-zachodniego. Chmury śmierdzących dymów, jakie wciąż wykwitały nad Starówką – sercem zbombardowanej stolicy pokonanego państwa – nawiewał właśnie na most przy Cytadeli.

Woń spalenizny, zmieszana dodatkowo z wyziewami kanalizacyjnymi, które gdzieś tutaj nad rzeką miały ujście, wkręcała mu się w mózg jak brudny, lepki świder.