Czas zdrajców
Marek Krajewski — Kryminalne i sensacyjne

„Nie ma się zatem co cieszyć zawczasu, może się okazać, iż te akta są tylko okładkami, pomiędzy którymi są pliki rachunków za kapustę albo za onuce dla wojska” – myślał Ronigger.

Odprawił zatem Mussiolika, każąc mu wracać do fortu, pilnować akt jak oka w głowie, sam zaś postanowił dopiero rankiem ocenić wartość odkrycia swego podkomendnego. Przed snem sprawdził jeszcze na mapie sztabowej lokalizację owego byłego carskiego fortu. Łatwo zidentyfikował go jako „Fort Wladimir” przy ulicy Sanguszki.

To działo się w nocy, a teraz pokonawszy zadymiony most, jechał piękną zadrzewioną aleją, która na tejże mapie była opisana jako „Zakroczymska”. Wypatrzywszy boczną parkową dróżkę z lewej strony, nakazał szoferowi właśnie w nią skręcić.

Zatrzymali ich strażnicy komanda operacyjnego, lecz – rozpoznawszy swego dowódcę – natychmiast przepuścili automobil, stając na baczność i salutując. W prześwitach wśród wysokich topól widać było górną krawędź budynku z czerwonej cegły.

Kiedy podjechali bliżej, okazało się, że jest to okrągła cytadela otoczona dodatkowym wałem – nie na całym jednak obwodzie. W pewnym miejscu się jakby rozrywał i dwa ramiona wału otwierały się, zapraszając przybyszów do środka.