Wstęp
Co czwarty mieszkaniec Polski doświadczył, doświadcza bądź doświadczy kryzysu psychicznego. Z dużym prawdopodobieństwem każdy z nas zna taką osobę, choć niekoniecznie jesteśmy tego świadomi. To nasi znajomi i nasze znajome, sąsiedzi i sąsiadki, współpracownicy i współpracowniczki, lekarze i lekarki, a także nauczyciele i nauczycielki naszych dzieci. Wśród nich są osoby publiczne, dobrze nam znane, i te żyjące zupełnie prywatnym życiem. Z wyższym wykształceniem i bez. Z dużych miast i maleńkich wsi. Dopiero wchodzące w życie i takie, które zbliżają się do jego końca. Bo kryzys psychiczny może dotknąć każdego, na każdym etapie.
Dlaczego więc wciąż, mimo takiej powszechności, stanowi tabu? Dlaczego otwarte mówienie o własnym kryzysie nadal wymaga odwagi? Dlaczego kiedy słyszymy słowa „schizofrenia”, „zaburzenia afektywne dwubiegunowe”, „zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne”, „zespół stresu pourazowego”, „depresja”, naszą pierwszą reakcją są często lęk i bezradność?