Czuwając nad nią
Jean-Baptiste Andrea — Literatura

Ten umierający różni się od pozostałych. Tylko on nie złożył ślubów zakonnych. A jednak pozwolono mu tutaj mieszkać przez czterdzieści lat. Przy każdej dyskusji lub pytaniach przychodził mężczyzna w purpurowej szacie, nigdy ten sam, i podejmował decyzję. „On zostaje”. Jest częścią tego miejsca, podobnie jak sam klasztor ze swymi kolumnami i rzymskimi kapitelami, których stan zachowania wiele zawdzięcza jego talentowi. Nie narzekajmy więc, on płaci za swój pobyt w naturze.

Spod koca z brunatnej wełny wystają tylko jego pięści ułożone przy głowie, a on sam wygląda jak osiemdziesięciodwuletnie dziecko, któremu się śni jakiś koszmar. Wydaje się, że jego żółta skóra zaraz pęknie, jak welin za mocno naciągnięty na rogach książki. Czoło ma błyszczące, nawoskowane gorączką. Kiedyś siły musiały go w końcu opuścić. Szkoda, że nie odpowiedział na ich pytania. Lecz każdy człowiek ma prawo do swoich tajemnic.