– Już ci przynoszę. – Zrobił krok w kierunku domu, ale zaraz się zatrzymał, odwrócił i nieśmiało wskazał na Andrzeja i Michała.
– Tak. Dla nich też – potwierdził Mortka. Pomyślał, że na to zasługują. Na to wspomnienie jesiennego wieczoru, kiedy siedzą w czwórkę dookoła ogniska i piją piwo.
Być może po raz ostatni.