Julia była ubrana niestosownie do styczniowej pogody. Miała na sobie jeden z nielicznych swoich strojów: czerwoną kamizelkę bogato zdobioną kolorowymi nićmi i parę obszernych, czarnych bawełnianych spodni, które skutecznie maskowały jej chude nogi. Alicia niemal natychmiast zauważyła gęsią skórkę na nagich ramionach siostry. Wstała od stołu i zamknęła milczącą siostrę w czułym uścisku.
– Kochanie – szepnęła – zmarzłaś. Powinnaś wyjść i kupić sobie coś ciepłego. A może chcesz, żebym przywiozła ci kilka swoich swetrów?
– Nic mi nie jest – odparła Julia, obojętnie wzruszając ramionami. – Kawy?
– Masz mało mleka; zajrzałam do lodówki.
– To nic, wypiję czarną. – Julia podeszła do zlewu, napełniła czajnik i włączyła go.
– Co u ciebie? – spytała Alicia.
– W porządku – odparła Julia, zdejmując z półki dwa kubki na kawę.
Alicia się skrzywiła. „W porządku” było szablonową odpowiedzią Julii. Udzielała jej za każdym razem, gdy chciała uniknąć dociekliwych pytań.
– Spotkałaś się z kimś w tym tygodniu?
– Nie, niezupełnie – rzuciła Julia.
– Kochanie, jesteś pewna, że nie chcesz pomieszkać z nami przez jakiś czas? Nie mogę znieść myśli, że jesteś tu zupełnie sama.