– Dzięki za troskę, ale powiedziałam już, że nic mi nie jest – odparła chłodno Julia.
Alicia westchnęła poirytowana.
– Julio, nie wyglądasz dobrze. Znowu schudłaś. Czy ty w ogóle coś jesz?
– Oczywiście, że jem. Nalać ci kawy czy nie?
– Nie, dzięki.
– Jak chcesz.
Julia schowała butelkę mleka z powrotem do lodówki. Kiedy się odwróciła, jej bursztynowe oczy błysnęły wściekle.
– Posłuchaj, wiem, że się martwisz. Ale naprawdę, Alicio, nie jestem jednym z twoich dzieci i nie potrzebuję niańki. Lubię być sama.
– W porządku – rzuciła radośnie Alicia, próbując załagodzić rosnące napięcie. – Ale lepiej zarzuć coś na siebie. Wychodzimy.
– Mam na dziś inne plany – odparła Julia.
– Więc lepiej je odwołaj. Potrzebuję twojej pomocy.
– To znaczy?
– W przyszłym tygodniu są urodziny taty. Trzeba kupić mu prezent.
– I chcesz mi powiedzieć, że potrzebujesz mojej pomocy?
– To jego sześćdziesiąte piąte urodziny. W tym dniu przejdzie na emeryturę.
– Wiem o tym. To także mój ojciec.
Alicia robiła, co mogła, by zachować spokój.
– W południe, w Wharton Park, organizowana jest wyprzedaż. Pomyślałam, że mogłybyśmy tam wpaść i rozejrzeć się za czymś dla taty.
– Sprzedają Wharton Park? – Julia wydawała się zaintrygowana.