Droga do niewolności
Timothy Snyder — Historyczne

Obydwa artykuły o katastrofie smoleńskiej pisałem po latach rozważań nad polityką życia i śmierci – w noc, gdy linia je rozdzielająca wydawała się szczególnie cienka. „Twoje szczęście pośród nieszczęścia” – napisał jeden z przyjaciół – i to pierwsze wydawało się równie niezasłużone jak to drugie. Końce i początki były zbyt blisko siebie lub wydawały się następować w niewłaściwym porządku – śmierć przed życiem, a umierający przed żyjącymi; czas wydawał się kością wyłamaną w stawie[II].

W kwietniu 2010 roku, albo około tej daty, ludzki charakter uległ zmianie[III]. Gdy zawiadamiałem o narodzinach mojego pierwszego dziecka, musiałem się udać do gabinetu i skorzystać z komputera; smartfony nie były jeszcze w powszechnym użyciu. Odpowiedzi oczekiwałem zaś w ciągu dni lub tygodni, a nie od razu. Do momentu, gdy dwa lata później urodziła się moja córka, wszystko uległo zmianie: posiadanie smartfona stało się normą, a odpowiedzi przychodziły natychmiast lub wcale. Mieć dwójkę dzieci to coś zupełnie innego niż mieć jedno, a jednak sądzę, że z chwilą, gdy internet stał się równoznaczny z mediami społecznościowymi, czas stał się bardziej urywany i nieuchwytny dla nas wszystkich.