Drugie imię
Jon Fosse — Literatura

myśli Asle i myśląc o takim miejscu, które oczywiście nie jest żadnym miejscem, Asle zapada w coś w rodzaju snu, który nie jest żadnym snem, tylko poruszaniem się ciała, podczas którego on pozostaje nieruchomy, w całym tym swoim dygocie, tak, chociaż nieustannie drży, to jednak wszystko jest ciężkie i gdzieś tam, wśród tego wielkiego ciężaru, istnieje to niesłychanie lekkie światło, tak, jak wiara, myśli Asle, a ja widzę, jak leży w salonie czy w atelier, czy jak to nazwać, myślę, leży na kanapie stojącej pod oknem, które wychodzi na morze, a przy kanapie stoi niski stolik, na którym leżą dwa zamknięte szkicowniki i kilka ołówków, wszystko równo ułożone obok siebie, to jego pokój, pokój Aslego i tylko jego, myślę, a wszystko w jego pokoju jest uporządkowane i pod jedną ścianą stoi duże płótno odwrócone blejtramem na zewnątrz, a obrazem do ściany, i widzę, że Asle namalował czarną farbą na górze blejtramu napis Świetlista ciemność, a więc taki jest tytuł tego obrazu, myślę, i widzę, że w kącie stoi rolka płótna, w innym kącie drewniane listwy na blejtramy, i widzę też Aslego leżącego na kanapie, cały się trzęsie i myśli, że musi wlać w siebie alkohol, żeby ten dygot ustąpił, i siada, i tak siedzi na kanapie, i myśli, że teraz to już na pewno musi zapalić, ale trzęsie się tak, że nie jest w stanie nawet skręcić sobie papierosa, więc będzie musiał wziąć jednego gotowego z paczki leżącej na stoliku, i wyjmuje papierosa z paczki i wkłada go do ust, z kieszeni spodni wyciąga pudełko zapałek, zapala jedną i w jakiś sposób udaje mu się przypalić papierosa, kilka razy mocno się zaciąga i myśli, że nie będzie wyjmował papierosa z ust, popiół niech się sypie, i teraz to już naprawdę niedługo musi się napić, myśli Asle, i dalej się trzęsie, ale udaje mu się schować zapałki z powrotem do kieszeni spodni i nachyla się do popielniczki stojącej na stoliku, wypluwa do niej papierosa, a ja jadę na północ i myślę, że powinienem był się zatrzymać i zajrzeć do Aslego, nie powinienem był tak po prostu przejechać obok jego domu w Skutevika, lecz jeśli on naprawdę tego chce, to i tak nie zdołam go powstrzymać od pójścia nad morze i od wejścia w morze, jeśli zechce to zrobić, to to zrobi, myślę i jadę na północ, i widzę siebie, jak stoję i patrzę na obraz z dwiema krzyżującymi się liniami, i widzę siebie, jak wchodzę do kuchni w swoim starym domu, bo to jest stary dom i stara kuchnia, i widzę, że wszystko tam jest na swoim miejscu, blat kuchenny jest wytarty i stół kuchenny też, jak widzę, wszędzie jest czysto i porządnie jak należy, i widzę siebie, jak wchodzę do łazienki i zapalam światło, tam też jest porządek, umywalka jest czysta, sedes jest czysty, i widzę siebie, jak staję przed lustrem, i widzę swoje siwe cienkie włosy, siwy zarost, i przeciągam ręką przez włosy, a potem zdejmuję czarną gumkę, którą są związane na karku, a wtedy długie, cienkie, siwe włosy opadają mi na ramiona, na pierś, przeciągam przez nie palcami, zatykam za uszy, potem biorę czarną gumkę i wiążę nią włosy na karku, później wychodzę do sieni i widzę, że wisi tam mój czarny płaszcz, ileż to już lat go mam, myślę, nikt mi nie zarzuci niepotrzebnego kupowania nowych ubrań, myślę, i widzę też dużo szalików na wieszaku, i myślę, że mam dużo szalików, bo Ales często dawała mi szaliki na Gwiazdkę albo w prezencie urodzinowym, ponieważ właśnie tego sobie życzyłem, pytała, jaki prezent chciałbym dostać, a ja najczęściej odpowiadałem, że szalik, i dostawałem szalik, myślę, potem idę z powrotem do pokoju czy do atelier, czy jak to nazwać, to chyba jedno i drugie naraz, ale ja mówię pokój, i widzę, że brązowa skórzana torba na ramię wisi na haczyku nad obrazami, które odstawiłem, nad tymi, z których nie jestem całkiem zadowolony, nad tymi stojącymi między drzwiami do alkowy a drzwiami do sieni, a kiedy wychodzę, zawsze mam przy sobie tę brązową torbę, w niej szkicownik i ołówek, myślę i widzę, że torba leży na swoim miejscu na siedzeniu pasażera, a ja jadę na północ i myślę, że cieszę się z powrotu do domu, do swojego starego dobrego domu w małej wiosce Dylgja, i widzę siebie, jak stoję i patrzę na okrągły stół, który stoi przy oknie, i na dwa puste krzesła przy stole, na oparciu jednego wisi czarna aksamitna marynarka, tak, ta, którą teraz mam na sobie, na tym bliżej kredensu, tym, na którym zawsze siedzę ja, bo Ales siedziała naprzeciwko, to było jej krzesło, myślę, i znów widzę, jak stoję i patrzę na obraz z dwiema krzyżującymi się liniami, nie lubię patrzeć na ten obraz, ale poniekąd muszę, myślę, i dalej jadę na północ w ciemności, i widzę Aslego siedzącego na kanapie, on na coś patrzy i nie patrzy na nic, i trzęsie się, drży, cały czas się trzęsie i drży, a ubrany jest dokładnie tak jak ja, w czarne spodnie i sweter, na oparciu krzesła, które stoi przy niskim stoliku, wisi czarna aksamitna marynarka, taka sama jak ta, którą mam teraz na sobie i która zwykle wisiała na krześle przy okrągłym stole, Asle ma siwe włosy, tak jak moje związane czarną gumką na karku, i ten jego siwy zarost, ja też mam siwy zarost, który przycinam mniej więcej raz w tygodniu, myślę, i widzę Aslego siedzącego na kanapie, cały się trzęsie, lekko unosi rękę przed siebie, nieco w bok, ręka się trzęsie, a on myśli, że teraz z jakiegoś powodu czuje się lżej, lepiej, i myśli, że powinien coś zjeść, ale trzęsie się tak, że musi najpierw stanąć na nogi i czegoś się napić, tak myśli, siedząc na kanapie, a ja myślę, że nie mogę zostawić Aslego samego w takim stanie, nie powinienem był mijać jego domu w Skutevika, bo przecież zdarza się, że do niego zaglądam, a on mnie teraz potrzebuje, myślę, ale już dawno przejechałem obok bloku, w którym mieszka Asle, a nie powinienem był tego robić, może trzeba by zawrócić i pojechać z powrotem?