Drugie imię
Jon Fosse — Literatura

że też naprawdę mógł chcieć zostawić psa, myśli Asle i teraz trzęsie się już mniej, ale ciągle się trzęsie, ciało mu drży, myślę, ale nie, nie chcę więcej myśleć o Aslem, nie chcę go więcej sobie wyobrażać, tych jego długich siwych włosów, siwego zarostu, nie chcę więcej o nim myśleć, dalsze myślenie o nim nie ma sensu, bo on jest tylko jednym z wielu sobie podobnych, jest sam, jest jednym z wielu samotnych, jest tylko jednym z wielu artystów, jednym z wielu malarzy, jest tylko jednym z wielu malarzy, których prawie nikt nie zna oprócz najbliższej rodziny, kilkorga znajomych z czasów studiów i jeszcze paru kolegów po fachu, on nie jest niczym mniej ani niczym więcej niż jakiś inny malarz, jest jednym z tysiąca, nie, nie chcę więcej o nim myśleć, myślę, no i znów myślę, że powinienem był do niego zajrzeć, jest przecież taki samotny, w rozsypce, powinienem był do niego zajrzeć i spytać, czy nie wyszlibyśmy razem czegoś się napić, tak, on mógłby wziąć sobie szklankę piwa z kieliszkiem czegoś mocniejszego, a ja kawę z mlekiem, ponieważ nie piję już piwa, nie piję już ani piwa, ani wina, ani wódki, odkąd stałem się abstynentem, właśnie to powinienem był zrobić, bo gdyby Asle się napił, byłoby mu lżej, przestałby się trząść, uspokoiłby się, gdyby tylko się napił, na pewno zelżałby w nim ten ciężar, kamień zrobiłby się lżejszy, tak, jego kamień być może trochę by się poruszył, wpuścił nieco światła i powietrza, więc powinienem był zabrać go w jakieś miejsce, gdzie są inni ludzie, gdzie inni coś piją, gdzie inni mają towarzystwo i znajdują pociechę dla duszy, właśnie to powinienem był zrobić, nie powinienem był tak minąć jego domu, tylko powinienem był się zatrzymać, zabrać go ze sobą gdzieś, gdzie jest życie, tak, żeby się ożywił, ale ja po prostu pojechałem dalej na północ, jakbym się o niego nie martwił, jakbym chciał jak najszybciej od niego uciec, bo nie dawałem rady, nie miałem siły patrzeć, jak Asle tam leży, myślę, no i po prostu przejechałem obok bloku, w którym jest jego mieszkanie, tym w Skutevika, jakby Asle był za ciężki, jakby jego ból czy też jego cierpienie, może to słowo jest lepsze, wzbudziło we mnie chęć oddalenia się, nie dlatego, że nie chciałem być razem z nim, tylko dlatego, nie, nie wiem, ale chciałem stamtąd odjechać i może myślałem, że w jakiś sposób zdołam zabrać ze sobą jego ból, pociągnąć go za sobą, że zdołam odciągnąć od niego cierpienie, jeśli po prostu odjadę?