tych dwoje trzeba zostawić w spokoju, siedzą w takim wielkim, powolnym i kruchym spokoju, że nie mogę ich niepokoić, byłoby to dla nich przykre, gdybym do nich zszedł, bo przecież siedzą tak spokojnie, tak niespiesznie, myślę, ale jak można tak siedzieć w samochodzie, jakbym nie miał na nic siły, nie dawał rady niczemu więcej, jakbym był zbyt zmęczony po tym, jak widziałem Aslego, tak, w jego mieszkaniu nad morzem w Skutevika, po tym, jak widziałem drżenie jego ciała, i jakbym był zbyt zmęczony po tych wszystkich sprawach, które załatwiłem w Bjørgvin, myślę, muszę już jechać do domu, dotrzeć do swojego starego domu w Dylgji, do swojego dobrego domu, bo już dość, myślę, i patrzę na młodą kobietę, która siedzi na huśtawce, i na młodego mężczyznę, który siedzi na ławce i myśli, że kiedy był dzieckiem, to każdego roku latem spędzali kilka tygodni u jego dziadków, u rodziców matki, a ich dom stał koło placu zabaw zupełnie takiego samego jak ten, malutkiego placu zabaw, z huśtawką, ławką, drugą huśtawką, równoważną, i piaskownicą, to był szary murowany dom, niezbyt wielki, a w sieni była posadzka z płyt, przypomniał sobie, no i był wychodek, maleńka budka nieco schowana za tym szarym murowanym domem, otoczona krzewami, a koło domu, trochę dalej, był plac zabaw, on często tam chodził, myśli, i może jej o tym powie, chociaż jej pewnie nie interesują takie rzeczy, ale siedzą już tak długo, nic nie mówiąc, więc może przerwie ciszę mówieniem, że kiedy był mały, to czasami mieszkał w domu koło placu zabaw takiego jak ten, w szarym murowanym domu, myśli sobie, bo przecież nie mogą tak siedzieć w nieskończoność i nic nie mówić, myśli