Drugie imię
Jon Fosse — Literatura

O, tak, krzyczy

O, tak, ile tylko masz siły, krzyczy

a on myśli, że nie da rady pchnąć mocniej, nie ma już siły, najmocniej, jak mógł, już pchnął, zaczyna być zmęczony, myśli

Mocniej pchaj, woła ona

a on już nie pcha tak mocno, tylko równo, mniej więcej z taką samą siłą za każdym razem, równo, wpadli w równy rytm, w górę i w dół, ona się huśta, w przód i w tył w równych wychyłach, i woła, że to cudowne, wspaniałe, że tak łaskocze w brzuchu, żeby nie przestawał, musi dalej pchać, musi ją łapać i odpychać od siebie, teraz jest dobrze, równo, tam i z powrotem, mówi ona, jeszcze trochę, tylko równo, mówi, a on musi jeszcze raz albo dwa pchnąć ją z całej siły, z całej siły musi parę razy pchnąć ją do przodu, woła ona, ale woła jakby ściszonym głosem i dalej, tak samo ściszonym głosem woła, że to tak łaskocze, tak przyjemnie łaskocze w ciele, w całym ciele, to jest straszne, okropne, okropnie straszne, ale zarazem przyjemne, niewiarygodnie przyjemne, woła cicho, zdyszana

Mocno, pchaj, ile tylko masz siły, woła

No, dalej, woła

Jeszcze parę razy i kończymy, woła