a huśtawka się uspokaja, porusza się tylko tam i z powrotem z niewielkimi wychyłami, a ona mówi, że jako dziecko nigdy nie miała odwagi się huśtać, huśtanie wydawało jej się straszne, to znaczy huśtała się, ale tylko troszeczkę, trochę do przodu, trochę do tyłu, a on mówi, że może nie powinien był popychać jej tak mocno, a ona, że dobrze, że tak popychał, podobało się jej, nawet kiedy mówiła, że się nie podoba, to właściwie się podobało, mówi, a on mówi, że tak, właśnie tak często bywa, że ktoś coś mówi, a myśli co innego, nawet wręcz przeciwnego, mówi, a ona mówi, że nie wie, czy tak jest często, ale w każdym razie z nią, kiedy się huśtała, właśnie tak było, a huśtawka ledwie się teraz buja, tam i z powrotem, a on łapie za linę i ją przytrzymuje, a huśtawka prawie nieruchomieje, a on staje za huśtawką i przytrzymuje mocno, aż huśtawka przestaje się poruszać, a potem on tylko tam stoi, a ona tylko siedzi, a potem patrzy na niego
Fajnie było, mówi
Tak, chociaż jesteśmy dorośli, mówi on
W każdym razie prawie, mówi ona
Przynajmniej trochę dorośli, mówi on
Tak, trochę, mówi ona
a on delikatnie odpycha huśtawkę do tyłu, puszcza linę
Trochę dorośli, mówi on
Trochę jak trochę, mówi ona,