a huśtawka huśta się sama z siebie, w tył i w przód, teraz krótkimi wychyleniami, w górę i w dół, powoli, powoli, w tył i w przód
W każdym razie wkrótce będziemy dorośli, mówi ona
Tak, mówi on
i znów łapie za linę, i huśtawka się zatrzymuje
Ale już się ściemnia, mówi on
Jest jeszcze trochę światła, mówi ona
Ostatni raz? mówi
więc on znów łapie za liny, idzie do tyłu, ciągnąc huśtawkę za sobą, odchodzi tak daleko, jak się da, i podciąga tak wysoko, jak tylko daje radę, a potem, pchając, biegnie do przodu, puszcza huśtawkę, a dziewczyna piszczy, nie, już nie, nie tak mocno, nie tak szybko, nie wytrzymam więcej, nie tak dużo, woła, o nie, nie, nie, krzyczy, a on odchodzi od huśtawki
Nie tak mocno, woła ona
To już za dużo, woła
Aaach, woła
a on staje, patrzy na nią i widzi, jak ona się huśta w tył i w przód, w górę i w dół, ale coraz wolniej, a potem sama trochę się rozpędza, w tył i w przód, w górę i w dół, prędkość się zmniejsza i huśtawka tylko się kołysze, w tył i w przód, a on odchodzi jeszcze dalej
Dokąd idziesz? mówi ona
Donikąd, mówi on
Ale idziesz do furtki, chcesz już iść? mówi ona
Nie, nie, mówi on
Nie zostawię cię, ale niedługo całkiem się ściemni, więc może wrócimy do domu? mówi