Dwór mgieł i furii. Tom 2
Sarah J. Maas — Fantastyka i horror

***

Może zawsze byłam rozbita, może moje wnętrze zawsze było mroczne.

Może ktoś urodzony w jedności z samym sobą, ktoś z natury dobry, odłożyłby ten jesionowy sztylet i przyjął śmierć zamiast tego, co teraz czekało mnie.

Wszędzie dokoła widziałam krew.

Z trudem utrzymywałam sztylet w śliskiej od krwi drżącej dłoni. Gdy bezwładne ciało fae wysokiego rodu stygło na marmurowej posadzce, ja rozpadałam się na coraz mniejsze kawałki.

Nie mogłam wypuścić ostrza z ręki, nie mogłam ruszyć się z miejsca, uciec od jego wzroku.

– Dobrze – zamruczała rozparta na tronie Amarantha. – Jeszcze raz.

Czekał na mnie kolejny jesionowy sztylet, przede mną klęczała kolejna ofiara. Kobieta.

Wiedziałam, co powie. Znałam słowa modlitwy, którą żarliwie wyszepcze.

Wiedziałam, że ją zamorduję, tak jak zamordowałam przed chwilą tego młodzieńca.

Aby ich wszystkich uwolnić, aby wyzwolić Tamlina – zrobię to.

Byłam morderczynią niewinnych – i zbawczynią Prythianu.

– Jak tylko będziesz gotowa, słodka Feyro – szydziła Amarantha. Jej rude włosy lśniły równie jasno jak krew plamiąca moje dłonie. Plamiąca marmur.

Morderczyni. Rzeźniczka. Potwór. Kłamca. Oszustka.