Dzieci Diuny
Frank Herbert — Science fiction

Przebierał palcami po rękojeści krysnoża za pasem, dumając nad symbolizowaną przez broń przeszłością i wspominając, jak niejednokrotnie solidaryzował się z buntownikami, których niewydarzone rebelie zgnieciono na jego rozkaz. Żeby chociaż wiedział, jak uwolnić umysł od zamętu, jak przywrócić mu prostą filozofię noża. Ale wszechświata się nie cofnie. Ta olbrzymia machina pruje naprzód przez szarą otchłań niebytu. Zabiwszy bliźnięta, jego nóż tylko odbije się echem w tej otchłani, motając nowe złożoności, które przewiną się w historii rodzaju ludzkiego, tworząc nowe fale chaosu i wodząc ludzkość na manowce nowych form ładu i nieładu.

Stilgar westchnął, uprzytomniając sobie, że wokół trwa krzątanina. Tak, ci słudzy przedstawiają pewien ład ustanowiony wokół dzieci Muad’Diba. Żyją od chwili do chwili, stawiając czoło wszelkim pojawiającym się koniecznościom.