– Tobie jest zupełnie wszystko jedno, co robią naziści. Jest ci obojętne, co robi Adolf Hitler, o ile tylko nie wchodzi ci w drogę. I w żadnym wypadku nie jesteś aż tak głupia, żeby tego wszystkiego nie rozumieć, po prostu gówno cię to obchodzi. Jedyne, co cię dręczy, to czy będziesz w stanie zostać wielką gwiazdą filmową. Nic innego!
– Tak – odpowiedziała z rozbrajającą szczerością.
Max wsadził ręce do kieszeni marynarki.
– Czy ty naprawdę nie rozumiesz, że… Ach, do cholery, to i tak nieważne.
W końcu zdołali się jednak pogodzić. A Belle pomyślała potem tylko: „Ach, on po prostu był w złym humorze”.
– Kochanie, spieszę się. – Usłyszała Maxa w telefonie. – Przedstawienie zaczyna się za godzinę. Będziesz trzymać za mnie kciuki, prawda?
– Jasne. Max, kocham cię.
Nasłuchiwała przez chwilę brzmienia własnego głosu w głowie, kiedy już odłożyła słuchawkę. A potem się skrzywiła i między jej brwiami powstała mała gniewna zmarszczka. Dlaczego on nigdy nie potrafił okazać jej swoich uczuć?
Na korytarzu usłyszała już głosy dobiegające z jadalni i brzęk talerzy oraz sztućców. Modesta mówiła na tyle donośnie, że rozumiała jej słowa.