Chwilę później uścisnęliśmy sobie dłonie, a on odjechał czerwonym sedanem Tesli Model S.
WSZYSTKIE BADANIA NAD ELONEM MUSKIEM należy rozpocząć w siedzibie SpaceX w Hawthorne w stanie Kalifornia, na przedmieściach Los Angeles, niespełna dziewięć kilometrów od Los Angeles International Airport. Goście znajdą tam dwa ogromne plakaty Marsa wiszące obok siebie na ścianie prowadzącej do boksu Muska. Plakat po lewej stronie obrazuje planetę w dzisiejszym stanie – zimną, jałową, czerwoną kulę. Ten po prawej ukazuje ją pokrytą ogromną zieloną przestrzenią otoczoną oceanami. Planeta została ogrzana i przystosowana do zamieszkania przez ludzi. Właśnie to jest zamierzeniem Muska. Zmiana ludzi w kosmicznych kolonizatorów jest jego życiowym celem. „Chciałbym umrzeć z przekonaniem, że ludzkość ma przed sobą świetlaną przyszłość” – mówił. „Jeśli zapanujemy nad energią odnawialną i znajdziemy się na dobrej drodze, by stać się gatunkiem międzyplanetarnym z samopodtrzymującą się cywilizacją na innej planecie, radząc sobie z najgorszym scenariuszem wydarzeń i unicestwieniem ludzkiej świadomości – wówczas – i tutaj na chwilę przerywa wypowiedź – sądzę, że to byłoby coś naprawdę dobrego”.