Empuzjon
Olga Tokarczuk — Literatura piękna

Da­lej nie czy­tał, ale zło­żył bro­szur­kę na pół i wsu­nął ją do kie­sze­ni. Te­raz jego uwa­gę przy­cią­gnę­ła prze­szklo­na ga­blo­ta, gdzie sta­ło ludz­kie tor­so wy­ko­na­ne z drew­na – bez gło­wy, rąk i nóg, z otwar­tą klat­ką pier­sio­wą i brzu­chem, pre­zen­to­wa­ło na­rzą­dy we­wnętrz­ne po­ma­lo­wa­ne na róż­ne ko­lo­ry. Woj­nicz pod­szedł do drew­nia­ne­go ka­dłub­ka, żeby przyj­rzeć się płu­com. Były gład­kie i czy­ste, wy­po­le­ro­wa­ne, lśnią­ce od la­kie­ru. Przy­po­mi­na­ły mię­si­ste płat­ki mon­stru­al­ne­go kwia­tu albo grzy­by, któ­re po­ra­sta­ją korę drzew. Jak cu­dow­nie do­pa­so­wa­ły się do roz­mia­ru pier­si, jak po­go­dzi­ły swo­ją po­wietrz­ną na­tu­rę z klat­ką że­ber. Oglą­dał je uważ­nie, pró­bu­jąc zaj­rzeć pod spi­cza­sty ro­żek, gdzie do­cho­dzi­ły do in­nych, po­zwi­ja­nych na­rzą­dów w roz­ma­itych ko­lo­rach. Mimo wszyst­ko jed­nak był roz­cza­ro­wa­ny, spo­dzie­wał się może cze­goś no­we­go, cze­go jesz­cze nie wie­dział. Roz­wią­za­nia ta­jem­ni­cy. Dla­cze­go jest cho­ry. A dla­cze­go inni nie.