Empuzjon
Olga Tokarczuk — Literatura piękna

– O tak. Breh­mer za­uwa­żył, że to jeż­dże­nie do Włoch z gruź­li­cą nie ma naj­mniej­sze­go sen­su. Tyl­ko gór­skie po­wie­trze le­czy na­praw­dę. Ta­kie jak tu­taj. Wi­dział pan? – Le­karz pod­szedł do okna i na krót­ką chwi­lę się za­my­ślił. – Je­ste­śmy tu­taj w ko­tle – mó­wiąc to, wy­ko­nał ko­li­ste, prze­sad­nie sze­ro­kie ru­chy rę­ka­mi, jak­by chciał do­bit­niej uświa­do­mić słu­cha­ją­ce­mu na­tu­rę tego fe­no­me­nu. – Pod nami znaj­du­je się wiel­kie pod­ziem­ne je­zio­ro, któ­re spra­wia, że jest tu­taj cie­plej niż gdzie in­dziej. To po­wie­trze jest bo­ga­te w tlen, ale nie ma wia­tru. Cho­ro­by płuc­ne i epi­de­mie ni­g­dy nie były zna­ne miej­sco­wej lud­no­ści, uwie­rzy pan? Nikt tu ni­g­dy nie cho­ro­wał na płu­ca. A do­dat­ko­wo wy­so­kość po­ło­że­nia po­zo­sta­je w gra­ni­cach nie­zbęd­nych dla le­cze­nia cho­rób płuc­nych, bo zno­wu nie przy­spie­sza zbyt­nio pra­cy ser­ca, jak to bywa w miej­sco­wo­ściach le­żą­cych po­wy­żej dzie­wię­ciu­set me­trów nad po­zio­mem mo­rza. Ro­śnie tu las jo­dło­wy, któ­ry na­sy­ca po­wie­trze ozo­nem, a ozon od­gry­wa klu­czo­wą rolę w od­na­wia­niu krwi i ca­łe­go or­ga­ni­zmu.