Empuzjon
Olga Tokarczuk — Literatura piękna

Po­ce­nie noc­ne zwal­cza się sku­tecz­nie wie­czor­nym spo­ży­ciem mle­ka z dwie­ma, trze­ma ły­żecz­ka­mi ko­nia­ku lub na­lew­ki. Sio­stra Sy­do­nia Pa­tek wszyst­ko panu wy­ja­śni i po­ka­że.

Wy­gła­sza­jąc całą tę prze­mo­wę, za­pi­sy­wał za­le­ce­nia, Woj­nicz zaś po­dzi­wiał, że po­tra­fi ro­bić te dwie rze­czy jed­no­cze­śnie.

– Miesz­ka pan u Herr Opit­za, czy tak? Każ­de­go dnia bę­dzie pan przy­cho­dził do kur­hau­su na za­bie­gi i le­ża­ko­wa­nie, a kie­dy tyl­ko zwol­ni się miej­sce w sa­na­to­rium, dam panu znać, tu­taj wszyst­ko jest płyn­ne. Płyn­ne – pod­kre­ślił. – Na ra­zie pen­sjo­nat Herr Opit­za jest dla pań­skie­go zdro­wia tak samo do­bry jak my czy sa­na­to­rium dok­to­ra Röm­ple­ra, a co­dzien­ne krót­kie spa­ce­ry do­da­dzą panu ru­mień­ców.

Dok­tor wstał ener­gicz­nie i wrę­czył Woj­ni­czo­wi kart­kę z za­le­ce­nia­mi. I już po wszyst­kim, zo­stał przy­ję­ty.

Te­raz sie­dział w po­cze­kal­ni, aż brzyd­ka pie­lę­gniar­ka przy­go­tu­je mu dzien­ni­czek le­cze­nia i inne po­trzeb­ne do­ku­men­ty. Wy­cią­gnął z kie­sze­ni zło­żo­ny we czwo­ro świ­stek ulot­ki i do­koń­czył lek­tu­rę: