Głos Pana
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

I

Pro­jekt Ma­ster’s Vo­ice ma ol­brzy­mią li­te­ra­tu­rę, roz­le­glej­szą i da­le­ko bar­dziej róż­no­rod­ną, niż ją miał pro­jekt Man­hat­tan. Po jego ujaw­nie­niu Ame­ry­kę i świat za­la­ła po­wódź ar­ty­ku­łów, opra­co­wań i mo­no­gra­fii tak ob­fi­ta, że jej bi­blio­gra­fia przed­sta­wia po­tęż­ny tom gru­bo­ści en­cy­klo­pe­dii. Wer­sję ofi­cjal­ną sta­no­wi Ra­port Ba­loy­ne’a, któ­ry Ame­ri­can Li­bra­ry wy­da­ła po­tem w 10 mi­lio­nach eg­zem­pla­rzy, jego kwin­te­sen­cja zaś fi­gu­ru­je w ósmym to­mie En­cyc­lo­pa­edia Ame­ri­ca­na. O Pro­jek­cie pi­sa­li też inni lu­dzie, któ­rzy pra­co­wa­li w nim na wio­dą­cych sta­no­wi­skach, jak S. Rap­pa­port (The First Case of In­ter­stel­lar Com­mu­ni­ca­tion), W. Dill (Ma­ster’s Vo­ice – I was the­re) czy D. Pro­the­ro (Mavo Pro­ject – Phy­si­cal Aspects). Ta ostat­nia rzecz, pió­ra mego nie­ży­ją­ce­go już przy­ja­cie­la, na­le­ży do naj­do­kład­niej­szych, choć wła­ści­wie trze­ba ją za­li­czyć do li­te­ra­tu­ry spe­cja­li­stycz­nej, któ­ra po­ja­wia się tam, gdzie to, co ba­da­no, od­dzie­la się de­fi­ni­tyw­nie od ba­da­ją­cych.