Seweryn wciągnął głęboko powietrze i wcisnął przycisk przy bramie. Ta wydała mechaniczne stęknięcie, a kiedy się podniosła, Zaorski wyszedł na zewnątrz. Od razu rozpoznał samochód zaparkowany na podjeździe.
Równie szybko dostrzegł, że Kaja Burzyńska idzie w jego stronę.
Nie widział jej od kilku miesięcy. Nie pisał do niej, nie próbował dzwonić, nawet na nią nie patrzył, kiedy odwozili dzieci do szkoły. Wiedział, że Burza właśnie tego potrzebuje, by wrócić do siebie. Myślał o niej jednak bezustannie.
Zdawało mu się, że brak kontaktu wyrwał dziurę w jego egzystencji. Wyszarpał z niej wszystko, co najważniejsze. Cały świat tymczasem zdawał się na to obojętny – było to jak popełniony błąd, który nie daje człowiekowi spokoju przez długie miesiące, mimo że wszyscy świadkowie dawno o nim zapomnieli.
Kiedy Kaja podeszła bliżej, zauważył, że wyraźnie nie wie, od czego zacząć. On także nie miał pojęcia. Upomniał się w duchu, by nie wyskoczyć z niczym bzdurnym.
Odchrząknął.
– Akcja: krępacja? – odezwał się.
– Co?
– Po takim czasie to właściwie całkowicie zrozumiałe, że dwoje ludzi…
– Jesteś potrzebny, Seweryn – ucięła, a on dopiero teraz dostrzegł powagę na jej twarzy.