– Kto wpadł na pomysł, żeby mnie ściągnąć? – zapytał.
– Kierowniczka zakładu.
Zapisał to jej na plus. Wielu na jej miejscu z pewnością miałoby opory przed wzywaniem osoby, która miała przed nią zawiadywać całym zakładem. A może sprawa była po prostu zbyt skomplikowana, by nie skorzystać z wiedzy kogoś, kto znał się na rzeczy.
– I mówisz, że nie możecie ustalić przyczyny zgonu?
– Mhm.
– Ale…
– Zaraz sam wszystko ocenisz – ucięła Kaja.
Najwyraźniej jakiekolwiek rozmowy były niewskazane, a przynajmniej tak przyjął Zaorski. Burzyńska wyprowadziła go z błędu, kiedy po kilku minutach zatrzymała się przed szpitalem i posłała mu długie spojrzenie.
– Jak się czujesz? – rzuciła.
– Jakbym pływał nocą w basenie.
Kaja zerknęła na niego pytająco.
– Nie znasz tego uczucia? – dodał. – Jakbyś robiła coś zakazanego, za co nic ci nie grozi.
Otworzyła drzwi i wyszła na zewnątrz, a Seweryn zrobił to samo. Spojrzeli na siebie, ale nie ruszyli w kierunku przylegającego do szpitala niskiego budynku prosektorium.
– Nie miałam na myśli sekcji, tylko to, jak czujesz się ogólnie.
– Ozzy jest na bieżąco – odparł Zaorski. – Nie mówi ci nic?
– Nie rozmawiamy o tobie.