Wszystko, co jemy, wywołuje reakcję. Nasze posiłki wpływają na trzydzieści bilionów komórek i tyle samo bakterii, które bytują w naszym ciele[1]. Zachcianki żywieniowe, trądzik, migreny, mgła mózgowa, wahania nastroju, tycie, senność, niepłodność, zespół policystycznych jajników (PCOS), cukrzyca typu 2, niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby (NAFLD), choroby serca i tak dalej – to wszystko sygnały wysyłane przez nasze ciało, żeby dać znać o wewnętrznych zaburzeniach.
W tej kwestii winię środowisko, w którym żyjemy. Na nasze wybory żywieniowe wpływają kampanie reklamowe za miliardy dolarów, które mają zapewnić zysk przemysłowi spożywczemu[2]. Reklamy napojów gazowanych, śmieciowego żarcia i słodyczy zwykle są usprawiedliwiane stwierdzeniami typu „liczy się to, ile jesz – żywność wysokoprzetworzona i cukier nie są z gruntu złe”[3]. Ale nauka dowodzi czegoś odwrotnego: produkty wysokoprzetworzone i cukier są z gruntu niezdrowe, nawet jeśli nie dostarczają nam nadwyżki kalorycznej[4].