Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów
Tomasz Michniewicz — Książki podróżnicze i przewodniki

W życiu tego człowieka nastąpił gwałtowny zwrot. Dostał nieomal szału ze szczęścia, bo od razu wyczuł, że oto rozbił bank. Jedyną przeszkodą był brak pozwoleń, bez których nie opłacało mu się sprowadzać sprzętu i ludzi, żeby otworzyć wrak i wyciągnąć skrzynie na powierzchnię. Okręt leżał zresztą dość głęboko, więc to nie było wcale takie proste.

Widok z Gili Trawangan na Lombok, Indonezja

Plotka o jego odkryciu szybko się rozeszła, jak rozchodzi się zawsze, gdy ktoś próbuje utrzymać coś takiego w tajemnicy. Po miesiącu przyszła pierwsza propozycja. Jakiś ekscentryczny bogacz oferował milion dolarów za prawa do wraku, zupełnie w ciemno.

– Facet nawet nie chciał słuchać. Siedział na swojej łajbie i liczył, ile zarobi za samego szampana. Ładownia mieściła z pięćset skrzyń, a w każdej mieściło się kilkadziesiąt butelek. Obliczył, że jedna butelka była warta jakieś dwadzieścia tysięcy dolarów, czyli na samym szampanie mógł zarobić co najmniej trzysta milionów. A do tego we wraku musiało być sporo wartościowych antyków.