Pod oświadczeniem widniała tabelka z podpisami kolejnych odwiedzających. Upał lał się z nieba, spękana ziemia od dawna nie miała czym oddychać. Zaschło mi w gardle. Spojrzałem na wieżyczki wartownicze rozlokowane wzdłuż muru i na snajperów popijających w nich kawę. Porucznik Robinson przyglądał mi się badawczo.
– Czyżby jakieś wątpliwości?
– Kogo wy tu trzymacie? – odpowiedziałem pytaniem.
– Morderców, gwałcicieli, porywaczy… – Porucznik uśmiechnął się półgębkiem i rozejrzał się znudzony. – Ludzi, o których kręci się filmy.
PIERWSZY RAZ TRAFIŁEM NA ICH ŚLAD na Karaibach. Potem otarłem się o nich w Kambodży, tropiąc przemytników dzieł sztuki. Słyszałem różne pogłoski o ich działalności w Egipcie i na Filipinach, ale nie bardzo chciałem w nie wierzyć. Do czasu gdy zajrzałem za kurtynę i przekonałem się na własne oczy.
Poszukiwacze skarbów. Szaleni naukowcy. Ekscentryczni milionerzy. Fantaści i idealiści albo przestępcy ogarnięci rządzą bogactwa, pozbawieni skrupułów i wyrzutów sumienia.
Każdy z nich szuka czegoś innego i różne stosuje metody. Ale absolutnie wszyscy są przekonani, że znaleźli drogę na skróty prowadzącą do wielkich pieniędzy.