Harda
Elżbieta Cherezińska — Powieść historyczna

MIESZKO z jastrzębiem na ramieniu jechał konno na zachód, wprost w krwistą poświatę rozpalonego nieba. Słońce zaszło płomienną łuną. Krzyknęły ostatnie ptaki wracające do gniazd. Nad podmokłymi łąkami po obu stronach traktu zaczęły unosić się chłodne, siniejące pasma mgły. Gdy przez nie przejeżdżał, na kolanach i udach czuł wilgotny chłód. Po dłuższej chwili czerwień nieba się rozpłynęła, ustępując miejsca fioletowym, a potem granatowym barwom. Ponaglił konia. Zbliżał się szary zmierzch. Po chwili na drodze pojawiła się chmara jeleni prowadzona przez starą łanię. Szły na żer. Wstrzymał konia, przepuszczając je. Gdy przeszły, chciał ruszyć dalej, ale wierzchowiec cofnął się, parsknął, rzucił łbem i zastrzygł uszami. Bał się. Jastrząb siedzący na ramieniu Mieszka przestąpił z nogi na nogę. Na trakt wyskoczyła wataha wilków, szybka niczym dziewięć strzał. Trzy potężne samce już się rozdzielały, by osaczyć stado jeleni. Za nimi susami podążały samice. Mógł zdjąć z pleców łuk, ustrzelić je, wtargnąć w bieg zdarzeń, ale po co? Silniejszy musi wygrać, doświadczył tego aż do bólu. Jelenie i wilki zniknęły w wilgotnym mroku łąki, koń ruszył przed siebie.