Historia bez cenzury 3
Wojciech Drewniak — Historyczne

Na dzień dobry (chyba że ktoś czyta wieczorem, to sorry) musimy cofnąć się do czasów przed II wojną światową. W sumie to o kaaaawał czasu, ponieważ maszyny szyfrujące to dość stary wynalazek. Czemu? Bo od wieków wiadomo, że informacja jest czymś absolutnie bezcennym, zwłaszcza w wojsku. Musi być nie tylko sprawnie przekazana, ale też zabezpieczona w razie przechwycenia jej przez wroga. Zatem przez lata kombinowano, jak stworzyć możliwie najskuteczniejsze szyfry. To akurat nie był największy problem, dużo gorzej było z czasem ich kodowania i odczytywania. Przez kawał czasu robiono to ręcznie, a w czasie wojny, kiedy często każda minuta jest na wagę złota, był to spory problem. Zaczęto więc eksperymentować z maszynami, które zmieniały litery i tworzyły zaszyfrowany przekaz. Dla mnie, kogoś, kto z wynalazcą ma tyle wspólnego, co Hannibal z weganizmem, absolutnie zachwycające jest to, że pierwsze takie maszyny powstawały już w… XV wieku! Przez kolejne stulecia urządzenia te ulepszano, aż wreszcie…