– Nie trafisz do Kapitolu – oświadcza Gale lodowato. Jego wzrok pada na niewielką, okrągłą broszkę, która zdobi sukienkę Madge. Szczere złoto, piękna robota. Coś takiego wystarczyłoby do wyżywienia całej rodziny przez wiele miesięcy. – Niby jakim cudem? Pewnie masz góra pięć wpisów. Jako dwunastolatek miałem już sześć.
– To nie jej wina – bronię Madge.
– Pewnie, to niczyja wina. Tak już jest – cedzi Gale.
Madge ma nieprzystępny wyraz twarzy. Wsuwa mi do ręki pieniądze za owoce.
– Powodzenia, Katniss – słyszę.
– Tobie również – odpowiadam i drzwi się zamykają.
W milczeniu zmierzamy ku Złożysku. Nie podoba mi się, że Gale uwziął się na Madge, ale ma rację, fakt. System dożynek jest nieuczciwy, bo biedni mają najgorzej. W losowaniu biorą udział osoby od dwunastego roku życia. Wtedy ich nazwisko jest wpisywane tylko raz. Trzynastolatki dostają dwa wpisy, i tak dalej, aż do osiemnastki, ostatniego roku uczestnictwa w dożynkach. Wówczas nazwisko powtarza się siedmiokrotnie. Ta zasada dotyczy wszystkich obywateli Panem.