Igrzyska śmierci
Suzanne Collins — Dla dzieci

To dlatego Gale stracił panowanie nad sobą podczas rozmowy z Madge, która nigdy nie stanęła przed koniecznością pobrania astragalu. Prawdopodobieństwo wylosowania jej nazwiska jest nikłe w porównaniu z mieszkańcami Złożyska. Może tak się zdarzyć, ale to wątpliwe. Chociaż zasady ustalono w Kapitolu, nie w dystryktach, i rodzina Madge z całą pewnością nie maczała w tym palców, trudno lubić osoby, które nie muszą się zgłaszać po astragale.

Gale wie, że złość na Madge jest bezsensowna. Zdarzały się dni, kiedy w lesie wysłuchiwałam jego gniewnych słów o tym, że astragale to tylko jedno z narzędzi pogłębiania fatalnej sytuacji w naszym dystrykcie. W ten sposób krzewi się nienawiść między głodującymi robotnikami ze Złożyska, a tymi, którzy na ogół mogą liczyć na posiłek. Wzajemna niechęć sprawia, że nigdy sobie nie zaufamy.

– Kapitol nas dzieli i na tym korzysta – powiedziałby pewnie, gdyby nikt poza mną nie słuchał. Gdyby to nie były dożynki. Gdyby dziewczyna ze złotą broszką i bez dodatkowych wpisów nie wypowiedziała jednej uwagi, w jej mniemaniu całkiem niewinnej.