Jesień zapomnianych
Anna Kańtoch — Kryminalne i sensacyjne

PROLOG

Niewiele osób ucieszyłoby się na widok huty Uthemann, ale Karol Fiszel był jedną z nich. Stojąc przy oknie pociągu relacji Kraków–Katowice, patrzył na rozległy kompleks budynków i dziesięć kominów wypuszczających w niebo kłęby czarnego dymu. Policzył je odruchowo, tak jak robił zawsze w dzieciństwie.

Wracam do domu, pomyślał.

Dziewczyna, która jechała z nim od Krakowa, wysiadła w Mysłowicach – pozostało mu po niej wspomnienie rozwichrzonych ciemnych włosów i zielonych oczu. Miała na imię Magda, niedawno skończyła liceum i pracowała jako telefonistka na poczcie. Przez całą drogę zasypywała go pytaniami, a na koniec dała karteczkę ze swoim adresem. Może do niej napisze, może nie. Jeszcze tego nie wiedział. Przyszłość rozciągała się przed nim jak dziki, niezbadany teren z książek podróżniczych, które czytał w dzieciństwie.

Pytania Magdy wciąż brzmiały mu w uszach, gdy pociąg zbliżał się do stacji Katowice-Szopienice Południowe.

– Czemu przerwałeś studia? Nie radziłeś sobie?

– Radziłem, ale nie interesowały mnie aż tak bardzo.

– I co zrobiłeś potem?

– Musiałem pójść do wojska.