Jeśli zatęsknię
Anna Ficner-Ogonowska — Literatura

Jeśli zatęsknię

– Masz szczęście, że mi otworzyłaś!!! – wrzasnęła Mańka i z hukiem zamknęła drzwi.

– Raczej nie mam szczęścia! – odkrzyknęła, maszerując po schodach na antresolę.

Chciała tylko znów zakopać się w zbarłożonym łóżku i już nigdy z niego nie wyjść. Nigdy! Zanurkowała w satynie. Nie lubiła jej chłodu. Nie lubiła satyny. Wolała przyjemniejszą w dotyku bawełnę. Ale przecież przez ostatnie blisko pięć lat nieważne było, czego ona chciała. Ważne, a raczej najważniejsze były preferencje Artura. Najważniejsze było to, czego on chciał, co lubił, czego pragnął, co akurat sobie ubzdurał, ewentualnie wymarzył. A on uwielbiał satynę.

Szykowała się burza z piorunami. Czuła to. Dokładnie słyszała kroki Mańki. Przyjaciółka wchodziła po drewnianych, nigdy nietrzeszczących schodach.