Kabalista
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Gdyby mogła, Edyta Osak-Moniewska wyrzuciłaby go na zbity pysk w momencie obejmowania prokuratury. Nie potrafiła jednak znaleźć ku temu żadnych przesłanek – miała ich natomiast całkiem sporo, gdy chodziło o uprzykrzanie mu życia.

Na pierwszym spotkaniu jasno oznajmiła, że jej zdaniem nie powinien nigdy zostawać dopuszczony do pracy. I że należy do kategorii osób, które z prawem nie powinny mieć już nigdy nic wspólnego.

Właściwie mogła powiedzieć wprost, że jego miejsce jest w więzieniu. Zachowała jednak resztki pozorów.

Tak czy inaczej Gerard od półtora roku nie prowadził żadnej poważnej sprawy. A Osak-Moniewska robiła wszystko, by sam skorzystał z możliwości odejścia z zawodu lub spróbował wcześniejszego przejścia w stan spoczynku.

Koniec końców Edling zjawiał się w budynku prokuratury okręgowej tylko po to, by podbić kartę. Sprawy były niewymagające, przez większość czasu musiał poszukiwać sposobów, by jakoś go zabijać.

Wciąż wykładał na uczelni, co było pewnym wentylem psychicznej równowagi, ale niepełny wymiar godzin powodował, że miał nadto okazji do zajmowania się wszystkim innym. Szczególnie myślami, którymi nie powinien.