Miałem tylko ułamki pamięci mojej babci. Wierciłem jej dziurę w brzuchu, a jej kiedyś przypomniało się coś jeszcze.
– Nie wiem wiele o tym. Wiem, że był w powstaniu. Jego córka, ciotka Albina, nosiła zupę powstańcom do lasu. Ale nie mówiło się o tym. Które to było powstanie, gdzie był dokładnie – nie wiem nic.
I tyle, nic więcej babci, która sama urodziła się ćwierć wieku po powstaniach śląskich, nikt nie powiedział. A potem ci, co mogli powiedzieć, pomarli.
To jedno zdanie, że Urban Kieslich był w powstaniu, to za mało, żeby ze spokojnym sumieniem szczycić się rodowodem powstańczym, ale też za dużo, żeby je ot tak puścić mimo uszu.