– Znaleźliśmy masowy grób przy Igołomskiej – oznajmił. – Dwanaście ciał, wszystkie w podobnym stanie rozkładu, wskazującym na czas zgonu jakieś kilka miesięcy temu. Każda z ofiar płci żeńskiej, mniej więcej w tym samym wieku. Od piętnastu do siedemnastu lat, wedle patologów.
Wadryś-Hansen natychmiast oderwała wzrok od rodzinnej fotografii, jakby to, co usłyszała, mogło w jakiś sposób ją splamić. A może powód był inny, zupełnie inny. Poczuła bowiem, że jej umysł natychmiast przełącza się w zupełnie inny tryb.
Wielu prokuratorów na jej miejscu potrzebowałoby chwili, by przyswoić otrzymane informacje. Inni zastanowiliby się, czy chcą się w to ładować.
Dominika tylko podniosła się z krzesła, a następnie sięgnęła po żakiet czekający na wieszaku.
– Gdzie? – zapytała krótko.
– Pleszów.
– A konkretnie?
– Hałda żużlu, nie wiem, czy pani kojarzy to miejsce.
– Nie kojarzę.
Mateusz Madejski przyjął to krótkim mruknięciem.
– Spore wyrobisko, na którym jest też kruszarnia – odparł. – Na tamtejszym składowisku gromadzono głównie odpady z huty stali, które potem przerabiano na…
– Mniejsza z tymi szczegółami. Będziemy mieli czas, żeby prześledzić wszystko, co związane jest z tym miejscem.
– Jasne.