Kiedy odszedłeś
Jojo Moyes — Literatura

Rozdział pierwszy

Tęgi mężczyzna przy drugim końcu baru się poci. Trzyma głowę nisko nad swoją podwójną szkocką, ale co kilka minut podnosi wzrok i ogląda się za siebie, w stronę drzwi. Cienka warstewka potu na jego skórze lśni w świetle jarzeniówek. Mężczyzna robi długi, drżący wydech, udając, że to westchnienie, i wraca do swojego drinka.

– Halo. Przepraszam?

Zerkam znad wycieranych kieliszków.

– Mogę jeszcze raz to samo?

Chcę mu powiedzieć, że to nie najlepszy pomysł, że to nie pomoże, a ochrona może nawet uznać, że jest w stanie wskazującym na spożycie. Ale to dorosły facet, do zamknięcia zostało piętnaście minut, a ja w świetle firmowych wytycznych nie mam powodu mu odmówić, więc podchodzę do niego, biorę szklankę i zbliżam ją do miarki. Mężczyzna kiwa głową w stronę butelki.

– Podwójna – mówi i przesuwa tłustą ręką w dół po wilgotnej twarzy.

– To będzie siedem funtów dwadzieścia pensów.