Kiedy odszedłeś
Jojo Moyes — Literatura

– Mam polecieć na spotkanie z moim nowym szefem i nie jestem w stanie. Nie odważyłem się powiedzieć mu, że boję się latać. – Kręci głową. – Nie boję się. Umieram ze strachu.

Puszczam drzwi, które zamykają się za moimi plecami.

– Co to za nowa praca?

Mężczyzna mruga powiekami.

– Y… części samochodowe. Jestem nowym starszym dyrektorem regionalnym, w nawiasie części zapasowe, w Hunt Motors.

– To wygląda na poważne stanowisko – odzywam się. – Ma pan… nawias.

– Długo na to pracowałem. – Mężczyzna głośno przełyka ślinę. – I dlatego nie chcę zginąć w ognistej kuli. Bardzo nie chcę zginąć w unoszącej się w powietrzu ognistej kuli.

Kusi mnie, by mu powiedzieć, że właściwie to nie byłaby unosząca się w powietrzu ognista kula, tylko prędzej taka spadająca gwałtownie w dół, ale przypuszczam, że to by raczej nie pomogło. Mężczyzna znów ochlapuje sobie twarz, a ja podaję mu następny papierowy ręcznik.

– Dziękuję. – Robi drżący wydech i prostuje się, próbując wziąć się w garść. – Pewnie nigdy wcześniej nie widziała pani, żeby dorosły facet zachowywał się jak idiota, co?

– Jakieś cztery razy dziennie.

Szeroko otwiera małe oczka.