Dziewczyna jeszcze przez kilka minut patrzyła w niebo, delektując się jego nieskazitelnym kolorem podsycanym promieniami podnoszącego się słońca. Zerknęła na zegarek. Dochodziła siódma trzydzieści. Nela nigdy nie miała problemu z porannym wstawaniem. Tak naprawdę wystarczyło jej kilka godzin snu, by zregenerować siły, a od kiedy przeczytała w jakiejś książce, że statystycznie człowiek przesypia dwadzieścia pięć lat swojego życia, zaczęła nastawiać budzik jeszcze wcześniej. Lubiła, gdy dzień był długi. Lubiła wysysać go do cna – działać, uczyć się, zachwycać. Nie chciała marnować czasu. W końcu miała tylko jedno życie i chciała wykorzystać je jak najlepiej. Chciała pomagać innym. To zawsze było jej marzeniem i teraz będzie miała okazję je spełnić.