– Ciało kobiety, jak przypuszczam – odpowiedział od razu Pająk, którego długie ręce wystawały z rękawów kurtki. Na wysokim i ostrzyżonym na jeża Pawle Pągowskim wszystkie ciuchy wyglądały jak po młodszym bracie. – Na razie nie odwracaliśmy. Przyciągnęliśmy tylko za nasiąknięty materiał, żeby nie odpłynęło. Dryfowało jakieś trzy, cztery metry od brzegu. Zobaczyła je kobieta w czerwonej kurtce, a raczej jej ujadający pies. – Policjant wskazał ręką w kierunku publiczności. – To oni zawiadomili policję. To znaczy ona. Ta kobieta zadzwoniła – sprostował i poczerwieniał. Najwyraźniej wczorajsza zabawa jeszcze nie do końca wyparowała mu z głowy.