Komeda
Magdalena Grzebałkowska — Literatura faktu

W pawilonie panuje ścisk. Widzowie stoją pod ścianami, kucają między rzędami, leżą i siedzą pod sceną. Wolnych miejsc brak. Przed wejściem tłoczy się pięć tysięcy ludzi. Kilku milicjantów nawołuje o spokój, ale nikt ich nie słucha. Fani jazzu napierają na płot otaczający barak, mimo oporu bileterów próbują wepchnąć się do środka. Trzydziestu osobom się to udaje. Reszta się kłębi na zewnątrz. Pęka parkan, ktoś wybija szyby, pod naporem ciał wyłamują się drzwi wejściowe.

Leopold Tyrmand: „Jeśli chodzi o mnie, to nazwałem tę wielką imprezę Pierwszym Festiwalem Zespołów Sweterkowych”

Tyrmand na chwilę przerywa koncert.

Z raportu towarzysza Szczeblewskiego:

„Ob. Tyrmand, mimo (...) iż wiedział o niemożliwości natychmiastowego założenia głośników na zewnątrz pawilonu, głośno się tego domagał, doprowadzając w ten sposób do jeszcze większego wrzenia, co rozzuchwalona młodzież uczciła zbiorowym skandowaniem nazwiska Tyrmand. Wobec takiego stanu rzeczy służba porządkowa była całkowicie bezradna”[8].

Zygmunt Wiśniewski: