„Jeśli chodzi o mnie, to nazwałem tę wielką imprezę Pierwszym Festiwalem Zespołów Sweterkowych (...). Nie znajdziecie jazzu w towarzystwie kolorowych fraków ani nafosforyzowanych cylindrów, nie dadzą wam go pracowici słynni dyrygenci. (...) Natomiast w latach, w których jazz nosił na sobie odium kulturalnego miazmatu, gdy zepchnięty został do katakumb, można było usłyszeć w Krakowie, w samotnie stojącym nieopodal cmentarza domu, kilku polskich studentów z różnych miast muzykujących dla siebie i dla grona oddanych miłośników, grających szczerze, gorąco i naprawdę jazzowo. Grali na starych zdezelowanych instrumentach ubrani w zmięte koszule i naddarte swetry, ale grali z całego serca”[7].
Konferansjer Tyrmand zaprasza na estradę pierwszy zespół. Dziś gra grupa Andrzeja Kurylewicza.