Kontrakt Jacksona
J. T. Geissinger — Literatura

Pokonałam ostatni dzielący nas krok, spojrzałam prosto w te zimne, niebieskie oczy i powiedziałam:

– Nie obchodzi mnie, kim pan jest, panie Boudreaux, ani jak bardzo może pan zaszkodzić mojej opinii, ani tym bardziej jak wielu przepłacanych prawników pan posiada. Pana maniery są okropne. Jeśli warknie pan na mnie raz jeszcze, naprawdę pana wyrzucę.

Odsunęłam się i odpowiedziałam na jego palące spojrzenie moim własnym.

– Dostanie pan następny wolny stolik. W międzyczasie proszę wypić kolejnego drinka na mój koszt. Może alkohol zmieni pana z powrotem w istotę ludzką.

Kipiąc ze złości, odwróciłam się i odeszłam, przekonana, że Jackson Boudreaux to najbardziej arogancki, nadęty i wybuchowy mężczyzna, jakiego kiedykolwiek miałam nieszczęście poznać. Jedyne, co mogłabym do niego poczuć, to odraza.

Jak miało się okazać, w tej kwestii również się myliłam.