Wypuściłam westchnienie pełne ulgi. Może jednak dziś nie był ten dzień. Podniosłam głowę i co jakiś czas zerkałam w jego stronę. Nie wyglądał na psychopatę, ale netflixowy serial wyrył mi w pamięci, że seryjni mordercy zazwyczaj byli niebiańsko przystojni. I co, do cholery, było w pudle, które odebrał?
Jego oczy zbiegły się z moimi. Przyglądał mi się z uwagą, kiedy staliśmy na światłach, a ja z jakiegoś powodu nie odwracałam spojrzenia. Znów uniósł brew, a cień uśmiechu przebiegł mu przez pełne usta. Dlaczego patrzyłam na te cholerne usta?
– Udało ci się wybrać prezent? – zwrócił się do blondynki.
– Wzięłam plastikowe, skórzane były za drogie – westchnęła i bez pytania włączyła radio.
Na ekranie wyświetlił się komunikat: połączono z telefonem Jason. Jason… Więc tak miał na imię przystojny nieznajomy. Pierwsze dźwięki bluesowej piosenki wydobyły się z głośników. Przymrużyłam powieki z zainteresowaniem i stłumiłam uśmiech. Short Dressed Woman Muddy’ego Watersa. Uwielbiałam to! Zaintrygowany wzrok znów padł na mnie. Kącik ust mężczyzny gładko uciekł do góry.
– Mogę przełączyć? – spytała Hailey.
– Nie. – Nasze odpowiedzi padły jednocześnie.