Korepetytor
Joanna Balicka — Literatura

Nawet nie wiem kiedy dotarliśmy na znajomą ulicę. W domu Hazel migały kolorowe światła, a dźwięki imprezy niosły się nawet wewnątrz auta. Blondynka wyskoczyła z mercedesa i runęła w stronę solenizantki, która obściskiwała się z chłopakiem na tarasie. Nagroda najgorszej przyjaciółki roku ląduje właśnie do niej. Stłumiłam chęć przewrócenia oczami, gdy odpinałam pas.

– Dziękuję panu… za podwózkę. – Starałam się brzmieć pewnie.

Kiedy odwrócił się w moją stronę, znów mogłam przyjrzeć się jego twarzy. Jasna cholera… Był zniewalający.

– W porządku, to po drodze do mnie – odparł z szelmowskim uśmiechem.

Walczyłam ze wszystkich sił, by nie spłonąć żywcem. Powoli zacisnęłam uda, a drżącą ręką złapałam za klamkę. Zamknięte. Przełknęłam ślinę i uniosłam brwi.

– Znowu? – Natrząsał się ze mnie.

Przygryzłam nerwowo wargę. Świetnie. Obserwowałam, jak rozpinał pasy. Wysiadł z samochodu i obszedł go. Otworzył drzwi, po czym wyciągnął do mnie dłoń, by pomóc mi wysiąść. Jego ręka w porównaniu do mojej była ogromna. Sapnęłam z niekrytej fascynacji. Z szarmanckim gestem sięgnął po moją torebkę i przekazał mi ją. Nasze palce znów się zetknęły. Przyłapałam się na szybszym oddechu.